Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2022

Tajemnica okna

Obraz
Odkąd sięgam pamięcią, intrygowały, przyciągały niczym magnes, nęciły i kusiły mnie okna oświetlone wieczornym blaskiem. Barwa światła, zarys firanki, półka z książkami, obraz na ścianie, poruszający się cień człowieka czy ledwie słyszalna muzyka wydobywająca się z wnętrza - wszystko to do dziś instynktownie mnie ciekawi, na swój sposób wzrusza, pobudza moją wyobraźnię.  Zastanawiam się, kto mieszka po drugiej stronie muru, czy miał dzisiaj dobry dzień, czy uśmiecha się do siebie, przygotowując kolację dla bliskich, czy może ociera łzy napływające do kącików oczu, kiedy nakłada na talerz parującą jajecznicę i spogląda na krzesło stojące naprzeciw, na którym już nigdy nie usiądzie ukochany... Niektóre okna są otwarte, niemal zapraszające do swojego wnętrza, kipiące bogactwem ciepłej energii wypełniającej mieszkanie. Inne - zatrzaśnięte na cztery spusty, zasłonięte roletami i żaluzjami, niedostępne, chciwie broniące swego wnętrza - sprawiają, że moje serce lekko wówczas drży na myśl,...

Kartka z "Książki, która kiedyś powstanie"

Obraz
  Czy ja zawsze muszę być silniejsza niż wszyscy dookoła mnie? Dlaczego nie płaczę, nie szlocham, nie użalam się nad sobą, jak to czyni mój "biedny mąż"? Dlaczego muszę pocieszać matkę, która łka przez telefon, że nie da rady, że nie wie, jak wytrzyma to wszystko. A to "wszystko" - to moje życie, moje rozstanie, mój ból, mój problem... Czy to nie ja powinnam szukać oparcia w niej - w jej spokojnym głosie, pełnym miłości i zrozumienia? Czy to nie ja powinnam przykleić się do słuchawki i ocierając napływające do oczu łzy, usłyszeć: kochanie, nie martw się, damy radę, wszystko będzie dobrze, najważniejsze, żebyś była szczęśliwa... Być szczęśliwą - dwa slowa, które ostatnio powtarzam sobie jak mantrę, dwa słowa, które sprawiły, że muszę zbudować swój świat od nowa, dwa słowa, które zmusiły mnie, by powiedzieć mężowi - mam dość, rezygnuję, nie wierzę w nas. Co sprawiło, że znów znalazłam się w punkcie zero? W punkcie, kiedy czujesz, że nie możesz już zawrócić, musisz iść...

Przemijanie

Obraz
Widziałam niedawno człowieka - szedł  zgarbiony,  chwiejnym krokiem, w zaczerwienionych od mrozu dłoniach kurczowo ściskał zniszczoną reklamówkę, być może skrywającą cały jego dobytek. Poczułam, że ten mężczyzna niczego już nie oczekuje, o niczym nie marzy, na nic nie liczy. Patrzyłam na niego, a myślach pojawił się obraz opadłych liści, szarych, niemal przezroczystych, sprawiających wrażenie utkanych z pajęczyny,  liści, których tylko krok dzieli od pogrążenia w niebycie. A przecież ten człowiek kiedyś był dzieckiem - małym, pięknym, bezbronnym i niewinnym. Jak to się dzieje, że w chwili narodzin jesteśmy wszyscy do siebie tak bardzo podobni, by później tak bardzo się różnić? Owszem, śmierć każdego zrówna ze sobą, lecz wyobrażam sobie, że jednak inaczej jest odchodzić z poczuciem spełnienia niż zobojętnienia. Co musimy dostać, czego musimy doświadczyć, jakich błędów uniknąć, jak żyć, by się nie zgubić, by nie stracić z oczu swojej drogi? Tak wiele zależy od nas samych, r...

Nie moja bajka

Obraz
Patrzymy, a nie widzimy. Mówimy, a nie słyszymy. Czytamy, a nie rozumiemy. Dotykamy, a nie czujemy. Co się stało z naszymi zmysłami? Czy umiemy jeszcze patrzeć komuś w oczy?  Zwykło się mówić, że oczy są duszą człowieka, że potrafią tak wiele przekazać, nie wypowiadając przy tym żadnego słowa. Wystarczyło jedno spojrzenie, by zrozumieć to, co niewypowiedziane. Oczy miały dar poruszania najgłębszych strun w naszym sercu, które na ich widok potrafiło przyspieszyć, niemal wyrywając się z piersi, albo stanąć, przygniecione ciężarem lodowatego spojrzenia. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że dziś oczy już nie mają takiej mocy. A jeśli nawet zachowały tę umiejętność, to my o niej zapomnieliśmy, mam nadzieję, że oby nie na zawsze. Jest zimno i pochmurno. Idę wzdłuż ulicy, mijam przechodniów, patrzę w ich kierunku. Nikt mnie nie zauważa. Ktoś skupia uwagę na swoich butach, ktoś inny ściska w zziębniętej dłoni telefon i z zapałem zerka na ekran, nie rozglądając się wokół. Jadę tramwajem, otoczo...

Alicja w krainie (nie) czarów

Obraz
Chciała wzlecieć wysoko, dotknąć nieboskłonu, zanurzyć się w chmurach, a mimo to twardo stąpała po ziemi, każdy krok  był tak zaplanowany, by ani na sekundę ciało nie traciło kontaktu z podłożem. Nocą nawiedzały ją sny, w których była lekka jak piórko, unosiła się bezwładnie niczym liść w kolorze złota, targany podmuchami wiatru. Budziła się z uśmiechem na ustach, a kiedy odkrywała, że to było tylko złudzenie, samotna łza spływała po policzku, drążąc zmarszczkę ciągnącą się od kącika oczu do brody. Alicja była motylem zaklętym w poczwarkę. Od wielu lat otulał ją kokon chroniący przed światem, chroniący przed uczuciami mrożącymi krew w żyłach, chroniący ją w końcu przed samą sobą. Nikomu nigdy nie udało się przedrzeć przez ten pancerz. Nikt nie znał Alicji. Nawet ona sama dla siebie była zagadką, kufrem zamkniętym na cztery spusty, pokrytym grubą warstwą kurzu. Tak było lepiej, bezpieczniej, cieplej - po prostu przestać cokolwiek czuć. Wtedy mniej bolało, bo to, że bolało i boleć bę...

Pustka

Obraz
Tęsknię... Z pozoru wydaje się to całkiem normalne, zwyczajne uczucie. Przecież każdy czasem tęskni. Szkopuł w tym, że tęsknię za czymś, czego nigdy nie było dane mi zaznać, a co powinnam mieć i już niestety nigdy tego nie otrzymam, a najgorsze, co mogłabym zrobić, to podążyć w poszukiwaniu źródła tęsknoty. To wszystko odkryłam całkiem niedawno, pomimo iż uczucie braku i bliżej nieokreślonej pustki towarzyszyło mi od niepamiętnych czasów. Długo nie byłam świadoma jego pochodzenia. Szukałam wszędzie, szukałam w ówczesnym tu i teraz, ale moje starania były z góry skazane na porażkę, bo to uczucie swoje korzenie zapuściło dawno, dawno temu, jeszcze kiedy byłam dzieckiem - dzieckiem niewidzialnym, dzieckiem, które nigdy nie sprawiało problemów, dzieckiem samodzielnym i nad wyraz dorosłym. A wszystko dlatego, że były sprawy ważniejsze niż ja, problemy, które angażowały na tyle mocno moich bliskich, że nikt z nich nie dostrzegał we mnie niemego błagania, by ktoś mnie w końcu zobaczył, by kto...