Jestem naj..., czyli historyjki z życia mojej rodziny
Pisanie anonimowo ma pewne zalety. Pozwala na opowiadanie prawdziwych historii rodzinnych bez ryzyka wyklęcia czy wydziedziczenia. Co prawda moja rodzina nie posiada jakiegoś większego majątku i ewentualna możliwość utraty dóbr rodowych jest niemal znikoma, ale co niektórzy bohaterowie moich opowiastek wciąż chodzą po ziemskim padole i rzecz jasna nie chciałabym ściągnąć na siebie ich gniewu. Gdybym miała wybrać jedną cechę, która zdecydowanie nie pasuje do mojej rodziny, byłaby to skromność. Ileż to razy słyszałam zachwyty moich bliskich, układające się niemal w psalmy chwalebne. I nie byłoby w tym nic zdrożnego, gdyby nie to, że każdy chwalił sam siebie i co niektórzy osiągali wyjątkową zręczność w naginaniu rzeczywistości do własnych potrzeb. Poziom mistrzowski w sztuce samochwalenia osiągnęła niewątpliwie siostra mojego taty. Niestety trudno doszukać się w jej życiorysie nietuzinkowych dokonań czy też oglądając jej zdjęcia z młodości próżno szukać w nich jakiekolwi...