Przemijanie
Widziałam niedawno człowieka - szedł zgarbiony, chwiejnym krokiem, w zaczerwienionych od mrozu dłoniach kurczowo ściskał zniszczoną reklamówkę, być może skrywającą cały jego dobytek. Poczułam, że ten mężczyzna niczego już nie oczekuje, o niczym nie marzy, na nic nie liczy. Patrzyłam na niego, a myślach pojawił się obraz opadłych liści, szarych, niemal przezroczystych, sprawiających wrażenie utkanych z pajęczyny, liści, których tylko krok dzieli od pogrążenia w niebycie.
A przecież ten człowiek kiedyś był dzieckiem - małym, pięknym, bezbronnym i niewinnym. Jak to się dzieje, że w chwili narodzin jesteśmy wszyscy do siebie tak bardzo podobni, by później tak bardzo się różnić? Owszem, śmierć każdego zrówna ze sobą, lecz wyobrażam sobie, że jednak inaczej jest odchodzić z poczuciem spełnienia niż zobojętnienia. Co musimy dostać, czego musimy doświadczyć, jakich błędów uniknąć, jak żyć, by się nie zgubić, by nie stracić z oczu swojej drogi? Tak wiele zależy od nas samych, równie wiele, a może więcej jest w rękach innych. Nie od nas zależy to, w jakim kraju przychodzimy na świat, jakich mamy rodziców i czy w ogóle ich mamy, czy jako dzieci żyjemy w dostatku i dobrobycie, czy może klepiemy biedę i zastanawiamy się, czy dziś będzie obiad. Tak naprawdę nasz wpływ na dzieciństwo, które staje się podwaliną dalszego życia, jest znikomy. Więc jeśli nie my decydujemy, jak mają wyglądać fundamenty, to kto ponosi winę za to, że dom krzywo stoi i chwieje się w posadach? Dokładamy kolejne podpory, mury, filary, cokoły, piętra w nadziei, że w końcu uda się nam spokojnie zamieszkać, a powstaje makabryczna bryła, z sufitem sypiącym się na głowę, wywołująca postrach wokół. Wówczas należałoby zburzyć stare, przekopać podłoże, wyrzucić to, co niepotrzebne i popsute, i zacząć od nowa. Tylko czy każdy ma tyle sił, by tego dokonać?
Nigdy nie wiemy, jaka historia kryje się za mijanym przez nas człowiekiem. Tak bardzo prosto jest kogoś ocenić i schować do szuflady z etykietką na wierzchu. Tak bardzo trudno jest zrozumieć.
Komentarze
Prześlij komentarz