Alicja w krainie (nie) czarów
Chciała wzlecieć wysoko, dotknąć nieboskłonu, zanurzyć się w chmurach, a mimo to twardo stąpała po ziemi, każdy krok był tak zaplanowany, by ani na sekundę ciało nie traciło kontaktu z podłożem. Nocą nawiedzały ją sny, w których była lekka jak piórko, unosiła się bezwładnie niczym liść w kolorze złota, targany podmuchami wiatru. Budziła się z uśmiechem na ustach, a kiedy odkrywała, że to było tylko złudzenie, samotna łza spływała po policzku, drążąc zmarszczkę ciągnącą się od kącika oczu do brody. Alicja była motylem zaklętym w poczwarkę. Od wielu lat otulał ją kokon chroniący przed światem, chroniący przed uczuciami mrożącymi krew w żyłach, chroniący ją w końcu przed samą sobą. Nikomu nigdy nie udało się przedrzeć przez ten pancerz. Nikt nie znał Alicji. Nawet ona sama dla siebie była zagadką, kufrem zamkniętym na cztery spusty, pokrytym grubą warstwą kurzu. Tak było lepiej, bezpieczniej, cieplej - po prostu przestać cokolwiek czuć. Wtedy mniej bolało, bo to, że bolało i boleć będzie, Alicja wiedziała, odkąd sięgała pamięcią. Wspomnienia rozjątrzały stare rany, bezlitośnie zrywały strupy, otwierały dawne blizny. Ratunku szukała w zapomnieniu. I niemal udawało jej się oszukać samą siebie. Odnosiła sukcesy, jeden za drugim, wydawała się skałą odporną na wszelkie kataklizmy. Nic nie było w stanie jej zatrzymać. Szła szybko przed siebie, nie bacząc na innych. Jej decyzje podejmowane były błyskawicznie, z mistrzowską precyzją, wręcz przywodziły na myśl cięcia samurajskiego miecza. Dla wszystkich wokół była nieustraszoną wojowniczką, tylko dla siebie samej, gdy nikt nie patrzył, skryta pod kołdrą, stawała się małą, bezbronną Alą, szukającą schronienia przed krzykiem rodziców dobiegającym zza zamkniętych drzwi, Alą, która marzyła, by zamienić się w motyla, by barwne skrzydła uniosły ją w nieznane przestworza, daleko, daleko, jak najdalej od wrzasku, od pretensji, od nieprzespanych nocy, od słów łamiących serce, od nadziei, że to tylko sen, z którego w końcu się obudzi.
Komentarze
Prześlij komentarz