Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2020

Bieguny emocji

Obraz
  Odwieczny krąg życia toczący się jak kula śnieżna bez początku i bez końca, napędzany narodzinami, spowalniany  śmiercią, w zależności od tego, czy znajdziemy się na jego szczycie i dane nam będzie powitać nową istotę na świecie, czy nagle obudzimy się pod ciężarem utrudniającym oddychanie, gdy musimy pożegnać na zawsze ukochaną osobę, potrafi uczynić jeden dzień najpiękniejszą bądź najsmutniejszą chwilą w życiu. Niby wiemy, że pewnego dnia każde życie dobiegnie końca, że skoro coś się zaczęło, to naturalne jest to, iż kiedyś się skończy, a mimo to świadomość nieuchronności przemijania nie pomaga w czasie, gdy się z nią zderzamy. Dwa momenty w moim życiu ustawiły moje emocje na przeciwnych biegunach - chwila narodzin mojego dziecka, kiedy pierwszy raz usłyszałam jego płacz, a zaraz potem poczułam dotyk na sobie maleńkiego ciałka, jeszcze sinofioletowego, oraz dzień, gdy zapukałam do sąsiadki mojego taty z zapytaniem, czy może go nie widziała, a w odpowiedzi szorstki i niepr...

Zła pamięć

Obraz
 Obserwuję moją babcię, to jak z każdym rokiem starość pochłania jasne cząstki jej duszy, pozostawiając ciemne zakamarki, z których sączy się jad i trucizna, nienawiść do ludzi, złość na cały świat. Zdarzają się chwile, niestety coraz rzadziej, kiedy twarz mojej babci rozświetla, niczym spadająca gwiazda na nocnym niebie, dziecięca radość i niewinność, na co dzień ukryta w otchłani niepamięci. Pojawia się ona, kiedy babcia zobaczy fotografię swojego prawnuka, a mojego syna. Uśmiecha się wtedy, całuje ekran telefonu, by za sekundę, jak gdyby nigdy nic, stwierdzić, że jutro przyjdą i ją zabiją. Na pytanie, kto chce ją zabić, odpowiada krótko: oni. Rzeczywistość wokół niej zlewa się w jedno z obrazami widzianymi w telewizorze, sprawiając, że granica pomiędzy światem zewnętrznym a tym obserwowanym w odbiorniku nie istnieje. Umysł babci zalewają wspomnienia doznanych krzywd i upokorzeń, cierpienia i bólu, miażdżące swoim ciężarem wszelkie dobre chwile. Ludzie, których spotkała na swojej...

Efekt motyla

Obraz
Są takie dni, kiedy zastanawiam się, co by było, gdyby... Jak potoczyłoby się moje życie, gdybym na przykład wybrała inny kierunek studiów i poszła za głosem serca oraz uśpionym gdzieś głęboko niespełnionym talentem artystycznym? Może nie powinnam nigdy wychodzić za mąż, by później nie musieć się rozwodzić, oszczędzić sobie i byłemu już mężowi niepotrzebnego cierpienia? A może dwadzieścia lat temu, gdybym nie została dłużej na zajęciach z ekonomii i spotkała się z moim ojcem, który akurat tego jednego dnia, z jakiegoś nieznanego mi powodu nie poczekał na mnie, żyłby on do dzisiaj? Może mogłabym go ocalić i w porę wezwać pogotowie? Może nie musiałby leżeć samotnie na chodniku, omijany łukiem przez przechodniów, którzy widzieli w nim zwykłego pijaka, jakich wielu. I owszem, był alkoholikiem, ale był też ojcem i artystą. Tego feralnego dnia oprócz alkoholu płynącego w jego żyłach, pojawiło się w nich coś ciemnego i mrocznego. Najpierw odarło go ze zdolności postrzegania jasnych kolorów, c...

Ciężar słów

Obraz
   Słowa ważą. Jedne są lekkie jak piórko - unoszą się w powietrzu, wirują w takt podmuchów wiatru, trwają w podniebnym uniesieniu, nie mogąc się zdecydować, czy bliżej im do słońca, czy do ziemi. Takie słowa potrafią dodać nam skrzydeł. Dzięki ich mocy łapiemy wiatr w żagle i niestraszne nam sztormy czy nawałnice. Życie nabiera kolorytu i smaku. Są jednak i takie słowa, których ciężar potrafi wbić człowieka w ziemię, pozbawiając tchu, by na koniec pogrzebać w poczuciu krzywdy i rozpaczy. Takie słowa ciążą na naszym sercu niczym wielki głaz i nawet jeśli pewnego dnia uda nam się skruszyć jego podstawę, to i tak pozostanie po nich trwały ślad. Z upływem lat straci on swoją wyrazistość, stanie się niemal niewidoczny, przykryty kurzem czasu, lecz wystarczy podmuch świeżego powietrza, by ponownie ukazał się w całej swojej okazałości, wciągając nas w studnię nieutulonego żalu. Co ciekawe, mam wrażenie, że im młodsi jesteśmy, tym większa nasza wrażliwość na wagę słów. Niektórych słó...

Po co to wszystko?

Obraz
  Myśl o założeniu własnego bloga kiełkowała we mnie od dłuższego czasu. Lubię pisać, dużo myśli kotłuje się w mojej głowie, jedne odchodzą i nigdy nie wracają, inne nawiedzają mnie regularnie i nie dają o sobie zapomnieć. Nadanie im fizycznego kształtu, choćby w formie słów na ekranie, sprawia mi swego rodzaju ulgę. Czuję się wtedy lżejsza, jakby jakiś ciężar uciskający mnie w środku przez lata nagle zelżał i odpuścił, zwracając mi swobodę oddychania. Dlatego też piszę przede wszystkim dla siebie samej. Mam jednak nadzieję, że kiedyś, za dwadzieścia, może trzydzieści lat moje dziecko zainteresuje się tym, co kiedyś było w głowie jego matki i zajrzy tutaj, by poznać mnie z innej strony. Osiągnęłam ten magiczny wiek, kiedy powoli dociera do mnie nieuchronność przemijalności - każdy z nas pewnego dnia odejdzie, zabierając ze sobą swoje marzenia, plany i opowieści. Chciałabym móc pozostawić po sobie coś następnym pokoleniom, choćby opowieści rodzinne, których dzisiaj z taką chęcią słu...