Droga
Przez dłuższy czas nie pisałam, serwisy facebook i instagram uparcie wysyłały mi przypomnienia, jak gdyby chwila milczenia była nie tylko czymś niepożądanym, a wręcz niezwykłym i nie na miejscu. Oczywiście media społecznościowe są nieubłagane - jeśli chce się zaistnieć, trzeba być aktywnym użytkownikiem. Ufff, jak dobrze, że ja nic nie muszę, a przynajmniej tutaj nie narzucam sobie kolejnych zadań i nie piszę pod wpływem presji, której wystarczająco dużo mam na co dzień. Szeroko rozumiane "bycie" - bycie partnerką, matką, pracownikiem, a przede wszystkim bycie sobą, zabiera mi tak dużo czasu i energii, że kiedy w końcu mam chwilę wytchnienia, to zwykle ją przesypiam albo doświadczam kołowrotku myśli, a wtedy lepiej pozwolić im przepłynąć niż je złapać i usidlić na zawsze w tekście bloga. Milczenie też jest sztuką, choć coraz trudniej tę sztukę uprawiać. Odkąd zostałam mamą, zmieniłam się i nie chodzi mi o różnice, które dostrzegam w swoim ciele - bliznę po cesarsk...