Majątek zaklęty w papierze
Siedzę wśród listów ze skrytymi wewnątrz kartkami pożółkłymi, siedzę wśród szkiców niedokończonych. Dotykam papieru sprzed kilkudziesięciu lat, w którym zaklęta jestem ja sama. Wracam do źródeł, do początku, gdy listy od Taty otrzymywałam. A w nich wszystko widoczne jest jak na dłoni - tęsknota i smutek, miłość i nadzieja, żal i wyrzuty sumienia. Już nie płaczę. Długie lata nie byłam w stanie ich przeglądać. Lektura któregokolwiek rozrywała me serce na kawałki. Dziś już nie boli tak mocno, choć pustki po utracie ojca nie udało się niczym zastąpić. Stos listów starych, sterta szkiców rysowanych naprędce, niemal na kolanie, są moim spadkiem najcenniejszym po Tym, który kochał mnie najbardziej. I tęsknię. Wciąż. Czasami. Tato, Gdziekolwiek jesteś Czymkolwiek się stałeś Tęsknię Już nie każdego dnia Już w nie każdym podobnym przechodniu Widzę Ciebie Już tak nie boli Już nie czekam Na Twój głos w telefonie Na telegram urodzinowy Już listy Twoje mogę czytać Zdjęcia oglądać Przywoływać Twój uś...