Po śladach dzieciństwa
Wracam. Nie potrafię powiedzieć nie. Chciałabym móc się oprzeć, powstrzymać, zatrzymać. Nie jestem w stanie. Potrzeba podróży w czasie jest silniejsza ode mnie. Jestem znowu dzieckiem - drobną dziewczynką, z wielkimi, ciemnymi oczami, małym noskiem, dołeczkami w policzkach, czerwonymi wstążkami we włosach. Spoglądam w lustro. Uśmiecham się nieśmiało, z łobuzerskim błyskiem w oczach. Sięgam po duże, metalowe nożyce krawieckie. Jeden ruch i kucyk spada na ziemię. Sięgam po drugi. W połowie cięcia słyszę głos mamy: "dziecko, coś ty najlepszego zrobiłaś!" Zamykam oczy. Jadę na czerwonym rowerze z kółkami po bokach - prezencie urodzinowym od dziadków. Dumna, przepełniona szczęściem, z wiatrem we włosach. Obok mnie idzie mama. Nie rozumiem jej wyrazu twarzy. Wydaje się wściekła i cedzi przez zęby: "Nawet na czterech kółkach nie potrafisz jeździć". Dwa tygodnie później jadę sama, bez kółek z boku i krzyczę: "Mamo, mamo, patrz, ja umiem jeździć!" Następnego dnia...