Życie z kawałków

Składam życie na nowo. Mój świat rozpadł się na kawałki, runął niczym domek z kart, lecz wciąż jestem, wciąż trwam i układam kolejne elementy, zestawiam je ze sobą, szukam - może nie idealnego połączenia, bo takiego nigdy nie znajdę, ale poszukuję takiego układu, w którym będę czuła się po prostu dobrze. Nie muszę zakrywać wszystkich ciemnych punktów na swojej mapie. Niektóre pozostaną ze mną na zawsze. Są częścią mnie. Pozostałe kiedyś zostaną zastąpione czymś nowym, dziś jeszcze nieznanym. Bo życie nigdy nie jest tylko białe, czy tylko czarne. Życie jest kompozycją tych składników podlegającą nieustannym przeobrażeniom. Nawet księżyc ma dwie strony - jasną i ciemną, obydwie istnieją jednocześnie, choć jednej nie widać. 
Ten rok obfituje dla mnie w zmiany, niemal totalne. Praktycznie każdy aspekt mojego życia przebudowuję na nowo, świadomie, choć zdarza się, że niektóre konsekwencje potrafią odebrać mi oddech na chwilę. Nie jest łatwo podjąć wyzwanie. Dużo prościej byłoby zakopać się w norce i udawać, że mnie po prostu nie ma. Lecz nie robię tego. Stoję wyprostowana, choć czasem na jednej nodze, nawet gdy kolejne ciężary dochodzą na moje ramiona. Nie poddaję się, ale i uczę się jednocześnie, że nie jestem sama, że są obok mnie ludzie, których zawsze mogę poprosić o pomoc. I sama świadomość ich istnienia dodaje mi skrzydeł, nawet jeśli moja droga bywa czasem usłana wyrwanymi piórami i łzami.
Wiem jednak, że dam radę. Wiem, że świat wokół mnie jest dobry. Wiem, że życie jest piękne, że każda chwila bezcenna.
Więc jestem. A niebo błękitne nade mną i w sercu zieleń soczysta.

Komentarze